fbpx

Tłusty czwartek! Ale skąd ta tradycja?

Tłusty czwartek już dziś! To właśnie w ten dzień nasza dieta staje się wyjątkowo słodka i tłusta. Ale dlaczego jemy akurat pączki i faworki? I skąd ta tradycja się wzięła?

Dwie genezy

Pierwsza geneza Tłustego Czwartku przenosi nas na tereny słowiańszczyzny w czasach przedchrześcijańskich. Z licznych źródeł wynika, iż dawni Słowianie jedli tłuste wypieki z okazji ważnych uroczystości, np. pogrzebowych. Później jadano je z okazji Bożego Narodzenia i zwyczaj ten przetrwał w niektórych rejonach do dziś.

Druga geneza przenosi nas do starożytnego Rzymu. To właśnie tam obchodzono tzw. “tłusty dzień”. Był to czas, w którym żegnano się z zimą i świętowano nadejście wiosny. Starożytni jedli w ten dzień tłuste mięsiwa i ciasto chlebowe nadziewane słoniną, które popijali winem.

Dzisiejsze zapusty, czyli ostatni czwartek przed wielkim postem świętujemy głównie pączkami, chruścikami czy – jak kto woli – faworkami. Dawniej – tego dnia – na stołach pojawiało się mięso – im tłustsze tym lepiej. Królowała także słonina, boczek, kapusta, nie szczędzono trunków. Przygotowywane wówczas pączki nie przypominały tych, które są nam znane obecnie. Były dużo większe, robione z ciasta chlebowego i nadziewane skwarą tłuszczową, a nie tak jak teraz na przykład konfiturą. I co ważne, przygotowywano je na tłuszczu – symbolu szczęścia i obfitości. Wierzono również, że kto w czwartek nie zje przynajmniej jednego pączka, nie będzie mógł liczyć na powodzenie w nadchodzącym roku.

Pączki – kiedyś i dziś

Słodkie przekąski zaczęły trafiać do Polski dopiero na początku XVIII wieku, ale ich receptury różniły się od dzisiejszych. Dawniej, przyrządzając pączki, nadziewało się niektóre migdałem lub orzechem włoskim. Wierzono, że kto na taki trafi, będzie mieć w życiu szczęście. Dzisiaj pączki jemy na o wiele bardziej słodko. Nadziane dziką różą, powidłami śliwkowymi, toffi, bitą śmietaną, konfiturą owocową lub kremem ajerkoniakowym. Pączków będzie dużo, ale to nie oznacza, że dla wszystkich wystarczy. Warto zatem rano zamówić je telefonicznie.

A faworki?

Według legendy powstały całkowicie przypadkiem. Pewien nieuważny cukiernik przygotowując pączki, niechcący wrzucił do gorącego oleju wąski pasek ciasta. Ciasto skręciło się w warkocz i nabrało złocistej barwy. Cukiernik szybko je wyłowił, a żeby uniknąć kary za marnowanie ciasta, posypał warkocz cukrem pudrem… i w taki właśnie sposób stworzył faworek. Trudno stwierdzić, czy było tak faktycznie. Tradycyjnie wypiekano je od dawna na terenach Litwy, Niemiec, a także na Śląsku. W zależności od regionu nosiły też one różne nazwy – chruściki, chrust, a także kreple (choć pod tym określeniem kryły się także pączki) i oczywiście faworki. Ta ostatnia nazwa pochodzi od francuskiego słowa “faveur”, które oznacza wstążkę, tasiemkę.

Od pierwszego “przypadkowego” faworka, do dziś samo ciastko bardzo się zmieniło. Kiedyś wytwarzane z ciężkiego i tłustego ciasta do wyrobu pączków. Potem było ciasto lane, biszkoptowe, a dziś – zbijane i to kilkukrotnie.

A co z kaloriami?

Statystycznie w Tłusty Czwartek zjadamy 2,5 pączka na osobę, a wszyscy razem zjemy ich prawie 100 milionów. Jeden pączek to 350 kalorii, razem zjemy więc 35 miliardów kalorii. Na szczęście jest alternatywa dla osób szczególnie dbających o swoją dietę. Faworek to maksymalnie 100 kalorii.

Źródła: